pages bg right
Posted by Midvith on 10 August, 2009

Sekret powojennej stolicy

Uważasz, że to ciekawy post? Dodaj go na Wykop, jeżeli nie masz konta, możesz je założyć w kilkanaście sekund.

Dziś najczęściej, gdy powiemy słowa “II wojna w kontekście Polski” większości Polakom kojarzy się ona z walczącą Warszawą, z powstaniem w warszawskim gettcie oraz z ogólnym Powstaniem Warszawskim. Niewielu osobom kojarzy się to z czymkolwiek innym – przykładowo z Westerplatte, z Wizną, wojskami polskimi pod Tobrukiem, czy gdziekolwiek indziej. Takie dziwne uczucie mnie czasem trafia – czuję się jako Polak, ale jakby nieco dziwnie… bowiem wydaje mi się, że niemal całą historię II Wojny w stosunku do Polski, kieruje się w stronę Warszawy i szczerze się zapomina, o wydarzeniach wojennych w innych polskich miastach. Gdy przychodzi, co do czego (do lektury podręcznika od historii dla przykładu), doczytujemy się ogromnej roli Warszawy w czasie wojny – praktycznie nic nie doczytamy się na temat Krakowa, Łodzi, Gdańska (poza wzmianką o Westerplatte). Ostatnio miałem możliwość przeglądnięcia podręczników do historii dla klas licealnych – napaść, przegrana, getto, holocaust, powstanie, rosjanie – wszystko… nic więcej na temat Polski w II Wojnie. Warszawiacy często wędrując po muzeach, nie mają zielonego pojęcia, że niektóre dzieła sztuki, pomniki w mieście, czy rzeźby… wcale nie pochodzą z Warszawy. I nie chodzi tutaj o rozgrzebywanie ran, a po prostu o to, by przestano pomijać niewygodne elementy polskiej historii… Nie chodzi o zwrot czy o refinansowanie, czy inne pierdoły – chodzi o zwrot tego, co da się zwrócić – np. dzieł sztuki.

Większość Polaków, gdyby zadać im proste pytanie:

Jakie miasto w granicach Polski ucierpiało najmocniej w latach 1945-1950?

Odpowiedziałaby, że oczywiście Warszawa. Gdyby dodać pytanie “Dlaczego?” pojawiłyby się argumenty pokładu – powstanie, wysadzanie krok po kroku całego miasta, getto, bombardowania, Rosjanie i tak dalej… Oczywiście to prawda, Warszawa została zrównana z ziemią, po części na życzenie samych wojskowych. Jednak znacznie mała część naszego “prowarszawskiego” społeczeństwa wie, o dość przemilczanym i tuszowanym fragmencie historii Warszawy, o którym przeważnie żaden patriotyczny warszawiak słyszeć nie chce… A co najważniejsze – nie chce pamiętać.
Większość zatwardziałych lokalnych patriotów z Mazowsza uznaje, że takie sytuacje nigdy nie miały miejsca – jednak cóż, ciężko zaprzeczyć dowodom w postaci zdjęć, czy dokumentów, zapisów z załadunków, czy rozkazów polegających na rozbiórce i przewiezieniu do Warszawy. I parę słów, jeżeli takie osoby to czytają – najłatwiej wybielać swoją dupę, niż racjonalnie podejść do rzeczy i uwzględnić dowody drugiej strony… Większość “lokalnych patriotów” dała by sobie palce powyrywać za swoje racje, jednak szczerze mówiąc – czy ktokolwiek nie uznający rabunku Ziem Odzyskanych widział to na własne oczy? Wątpię… Najlepszym dowodem są (jeszcze) żyjący świadkowie, Polacy, którzy przybyli na Ziemie Odzyskane od razu po wyzwoleniu. Znam takie osoby – ich relacje nie pozostawiają złudzeń, że słowa warszawiaków w stylu “to nie prawda”, są nic nie warte.

Tereny całej Polski, po zwycięstwie nad Niemcami były systematycznie rozkradane przez Rosjan – również tereny Mazowsza i samej Warszawy, jednak mało kto zwraca uwagę na drobny, niewygodny szczegół w historii stolicy – na rabunek Ziem Odzyskanych. Kiedy Rosjanie rozkradali Wrocław i demontowali niemal wszystko w szczecińskich portach i stoczniach – w Warszawie zapadały decyzje przypominające swym rodzajem “pozyskiwanie zdobyczy”. Mianowicie – traktowanie Ziem Odzyskanych, jako wojennego łupu, z którego można czerpać na odbudowę własnej infrastruktury.
Przed wojną regiony Pomorza i Śląska były dynamicznie rozwijającymi się częściami Niemiec – niczym niezwykłym były ogromne inwestycje w postaci budowy autostrad, mostów, linii kolejowych łączących nawet małe miasteczka. Budowano wielkie gmachy w dużych miastach, teatry, całe dzielnice. Niczym niezwykłym było małe – 10 tysięczne miasteczko, w którym znajdował się dworzec, w którym kilka razy na godzinę pojawiał się turystyczny pociąg.

Teraz porównajmy widok Ziem Odzyskanych z lat 1955 oraz warszawy z tego samego okresu – gdy w wielu wrocławskich czy szczecińskich dzielnicach wciąż płonęły budynki i wciąż zionęły ogromne dziury, tak w Warszawie już odbudowano znaczną część, starówkę, kończony był Pałac Kultury. Wiele dzielnic i budynków, które miały znaczenie przed wojną albo rozebrano, albo wpisano jako “trwałe rudery” – przykładowo szczecińską katedrę odbudowano w całości dopiero po kilkudziesięciu latach. Zgodnie z planem z dnia 21.07.1950 – większość zachodnich polskich miast, miała dostarczyć określoną liczbę cegieł do odbudowy Warszawy, zachowały się do dziś sprawozdania z takich “dostaw” – liczone na 100-130% normy…

Większość dużych, niezniszczonych budynków na Ziemiach Odzyskanych po prostu rozebrano – w Wrocławiu nawet całe osiedla, w Szczecinie dużą operę, starówkę. Wszystko to wagonami do Warszawy na odbudowę. Sceptycy i warszawscy “patrioci” uważają, że takie rzeczy nie miały miejsca – jednak zachowały się zdjęcia, dokumentacje, a nawet materialne przedmioty – zbiory wrocławskich muzeów dziś często zdobią Warszawę. Podobnie z Szczecinem i innymi miastami, gdzie znajdowały się różnorodne posągi, rzeźby czy pomniki – co najciekawsze, Warszawa zwróciła Szczecinowi jeden wywieziony pomnik… w formie kopii, z załączeniem gorących przeprosin.
Niemal w każdym miasteczku przed wojną znajdował się dworzec i dworek lub teatr – dziś po tych budynkach nie ma śladu, zaczęły być rozbierane w chwilę po wojnie. Z egzemplarzy powojennych gazet można odnaleźć pewne informacje – że przykładowo z Wrocławia na odbudowę stolicy wywiezionych zostało 320 milionów sztuk cegieł, zaś sama rozbiórka powodowała ogromne zniszczenia we wrocławskich zabytkach, z których kilka dziś już nie istnieje. Nikt by w Warszawie nie pomyślał, że w 10 lat po wojnie można się w centrum miasta natknąć na proniemieckie bojówki… w Szczecinie, czy Wrocławiu nie było to nic nie zwykłego. Szczecińskiej starówki nie ma, opery również, budynków sądowych również, miała być rozebrana 700-letnia katedra, ale się opamiętali i przez dziesięciolecia stała zniszczona… została odbudowana dopiero w latach 70-tych. Wokół dzisiejszego Placu Orła Białego istniała cała dzielnica bogato zdobionych kamienic – ostało się tylko kilka, reszta z rozkazu Warszawy została rozebrana i wywieziona. Zniknęły takie cenne eksponaty jak kolekcja Dohrnów, antyczne rzeźby, zbiory szczecińskiego muzeum – odnalazły się po latach w Warszawie. Budynek giełdy, w dobrym stanie oceniono, jako “pierwszy do rozbiórki”, wywieziono w całości do stolicy.

Gdy w trakcie II Wojny Światowej Niemcy zaczęli czuć, że ich piekielna kampania jednak się załamuje, postanowili ukrywać dzieła sztuki, rzeźby, obrazy i złoto. Do dziś krążą legendy o miejscach, w których podobno ukryte są złote sztaby lub wartościowe dokumenty. W internecie można znaleźć nieco informacji o tzw. “składnicach”, gdzie Niemcy wycofując się w stronę “piekielnego serca” składowali skrzynie pełne zabytkowych przedmiotów. W jednej z takich składnic znajdowały się obrazy i grafiki z Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu, zaledwie we wrześniu roku 1945 dzieła zostały zapieczętowane i wywiezione do Warszawy.
W okolicach Szklarskiej Poręby znajdowała się bardzo duża taka składnica, część dzieł wywieźli do Związku Radzieckiego, część udało się odzyskać, lecz znacząca większość składnicy pojechała w sporym transporcie do Warszawy, wielu z nich do dziś nie udało się odzyskać, by znajdowały się tam, gdzie powinny. Wywożone do Warszawy były przez jedną z “rąk” ministra kultury i sztuki, Kieszkowskiego – jednakże dzieła, wywiezione do Warszawy tylko w niewielkim procencie wracały na swoje prawowite miejsca, albo były odnajdywane po latach gdzieś na półkach magazynów, albo przepadały bez wieści.

Nie ostało się również innym, ale typowo polskim miastom – w Krakowie wysadzano różnorodne zabytki, forty, rozbierano zabytkowe kamienice – następnie pozyskiwano cegły i wywożono do Warszawy.

Dziwi mnie tylko fanatyzm dzisiejszych warszawiaków, którzy gdyby na żywo rozmawiali ze świadkami tych wywózek i rozbiórek, to i tak by dali sobie rękę uciąć, że to nie prawda… Ale cóż, do polskości rzadko się przyznaję, bo nie za bardzo jest do czego się przyznawać, skoro wszystkie wielkie porażki są gloryfikowane, a ciemne strony czy niechlubne momenty w historii – tuszowane i przemilczane. Ciężko się niestety Warszawiakom przyznać do porażek i czarnych plam na historii – ciężko powiedzieć, że Powstanie pochłonęło 200 000 niewinnych dusz, ciężko się przyznawać w podręcznikach do średniowiecznych porażek, ciężko powiedzieć, że polska oddała bez walki całą swoją flotę pewnego razu… Taka nasza polska mentalność – że do porażek i niewygodnych czasów, po prostu się nie przyznajemy.
Żyją jeszcze ludzie, którzy rozbierali te budynki, którzy te cegły wywozili i podpisywali dokumenty o ich odebraniu… Takich ludzi uważa się za komuchów, bo są dziś niewygodni. No niestety – większości warszawiaków gdyby sam Bóg powiedział, że to prawda, to oni i tak nie uwierzą…

I chciałoby się na koniec powiedzieć słowa z pewnej piosenki “Czasami pytasz mnie, czemu tak tu jest… bo tutaj jest jak, jest, po prostu… i ty dobrze o tym wiesz” – czyli mówiąc w skrócie, za 100 lat Niemcy będą uważać, że Holocaustu nie było, podobnie my myślimy dziś – że Warszawa zawsze jest cacy i zawsze bez skazy… a tak nie jest.

Post a Comment



11 Responses to “Sekret powojennej stolicy”

  1. Kubek says:

    Dobre porównanie z tą polską flotą. Gloryfikujemy powstania, przegrane bitwy z niemcami, ale takie wydarzenia jak:
    - Zdobycie bez walki całej polskiej floty
    - Sromotny łomot od Szwedów
    - Potop
    - Sromotny łomot od tatarów
    - Spalenie Krakowa
    - Rozbiórka pomorza
    - Zatopienie polskiej floty podczas II WŚ
    - 200 000 ofiar powstania
    - Getta w innych polskich miastach
    - Inne obozy niż Oświęcim, Treblinka i Majdanek
    - Sprowadzenie krzyżaków

    Wszystkie nasze porażki czy wydarzenia, które okrywają nas hańbą oraz które zafundowaliśmy sobie na własne życzenie są zawsze przemilczane.

  2. LukasAMD says:

    Zobaczcie na to:
    http://tnij.org/zamek-przemkow

    Kiedyś ten zamek-pałac stał w mojej miejscowości. Po wojnie został rozebrany i wszystko poszło na odbudowę warszawy…

    Nie rozumiem tego, i gówno mnie obchodzi, że jest to stolica. Gdybym miał możliwości, zrównałbym wa-we z ziemią, za to, że kosztem setek takich miejscowości jak moje rodzinne miasto ONI stawali na nogi.

    Powstanie warszawskie również mam w dupie: ze strategicznego punktu widzenia nie dało NIC i zresztą nie miało szans na powodzenie. Gdyby nie ono, warszawa nie leżałaby w ruinach, więc jej mieszkańcy są sami sobie winni. Przez ich głupotę, przez ich nieprzemyślane chęci moja rodzinna miejscowość straciła wiele pięknym obiektów, ze wspomnianym zamkiem na czele. Z tego powodu warszawiakom i samej wa-wie nigdy nie daruję i zawszę będę nienawidził to miasto.

    Co się zaś tyczy tego bohaterstwa: jest multum historii, o których się nie pamięta. Polityka zrobiła swoje, powstanie w stolicy jest wywyższane, choć nie ma ku temu żadnych racjonalnych powodów.

  3. piwo87 says:

    Cóż, prawda – wiedziałem tylko o trzech rzeczach w tym temacie. Jakiś czas mieszkałem w Szczecinie i widziałem zdjęcia tamtejszej opery – piękny, ogromny gmach z unikalnymi na światową skalę rozwiązaniami, praktycznie nie zniszczony. Ale z racji tego, że był częścią hitlerowskiego planu “Grosse Stettin” (jakoś tak), został rozłożony na czynniki pierwsze, a marmury ziuuuum do Wawy.
    Druga sprawa to koleje podmiejskie – na Pomorzu były one bardzo mocno rozwinięte i sięgały każdej małej zapadłej wiochy. Rozmontowane i ziuuuum do Wawy, bo materiał też potrzebny.
    Trzecia rzecz to dworek pod Piłą, jak się nie mylę – zabytkowy, ponad 300 letni, ale wykonany na styl niemiecki. Rozłożony i ziuuum do Wawy.

    Eh, nie umiemy przyznawać się do błędów. Podobnie z powstaniem – zginęły setki tysięcy, sami sobie zafundowali zrównanie miasta z ziemią, wiedzieli że Rosjanie nie przyjdą i że przegrają.

  4. Zmienny says:

    ”czyli mówiąc w skrócie, za 100 lat Niemcy będą uważać, że Holocaustu nie było, podobnie my myślimy dziś – że Warszawa zawsze jest cacy i zawsze bez skazy… a tak nie jest.”

    Daj spokój nie przyrównaj budowy warszawy kosztem innych miejscowości do Holocaustu.

    Poza tym nie tylko warszawa jest bez skazy.Jak to się mówi:

    ”Nikt nie jest idealny”

  5. Jebiesuki Nabosaka says:

    Tak tak bo warszawiaki to kozaki. Wożą się jak mało kto bo ze stolicy. I każdy przekonany że jego dziadek warszawiak walczyl o wolność calego kraju. A skoro tyle cegieł nakradli to czemu nie wykorzystali ich mądrze tylko zbudowali takiego paskudesa wśrod miast takich jak Kraków, Wrocław czy Trójmiasto. A jeszcze odnosnie kozactwa to przypomnialem sobie sytuacje gdy byłem w Londynie u znajomych i był tam jeden przykokszony warszawiaczek, ktory zaczął robić cyrki i wyjątkowo nie spodobał mu się jeden kolo który był dwa razy mniejszy od niego. W końcu doszło do walki i warszawiaczek niedość że wypluł krew z nosa to jeszcze został obezwładniony przez tego małego koleszkę w tak zabawny sposób że śmialiśmy się do rozpuku. A on krzyczał: “Puść mnie jestem z warszawy! Pobiłeś warszawiaka!prawdziwego polaka!”To było żałosne. Wolałbym już mieć stolicę w krakowie, poznaniu albo w preczowie, byle nie dawać kozakom podstaw do kozactwa

  6. Zmienny says:

    O daj spokój tyle agresji w twoim poście.Ja za to widziałem jakiegoś kolesia z Krakowa co się chwalił że wszystkich leje i się niczego nie boli, a jak przyszło co do czego to wiał aż się kurzyło…

    Ja nie rozumiem twojej nienawiści. Co takiego ci warszawa zrobiła? Jacyś warszawiacy cię kiedyś pobili że taką urazę do warszawy?A może porostu zazdrość ;)

  7. Midvith says:

    @ Zmienny, Jebiesuki Nabosaka
    Dajcie spokój z porównywaniem kto komu lepiej mordę obije ;-)

    @ Zmienny
    Wszędzie zazdrość – dziwię się, że większość ludzi nie ma żadnych argumentów do powiedzenia, nie umie prowadzić rozmowy, tylko wszystko kończy słowami “zazdrościsz?”. Dla mnie tacy ludzie nie mają za grosz inteligencji, niestety…
    Czego mam zazdrościć Warszawie? Raczej nie ma czego – wstydzę się za granicą, że 90% Polaków uważa, że powstanie miało sens. Wszędzie poza granicami Polski takie zrywy, z góry skazane na porażkę są uważane za błąd.

  8. Zmienny says:

    Zauważ że ten słowo “zazdrościsz?” powiedziałem pół żartem pół serio.Poza tym podałem parę innych powodów.Mam swoje racje ty masz swoje racje, trudno.

  9. Obiektywny says:

    Dlaczego nie napiszesz że wiele tej cegły poszło na budowę Nowej Huty w Krakowie ? Ta cegła szła nie tylko do Warszawy która sama miała cegły pod dostatkiem z rozebranych setek kamienic które nadawały się do odbudowy. Jakiś architekt co przywrócił Barbakan w miejsce zburzonych kamienic zdecydował że tam potrzebna jest cegła gotycka i taką komuniści sprowadzili z Wrocławia i Nysy. Dziś już prawie tej cegły nie ma po gruntownej renowacji. Po za tym to że mieszkańcy czy władze poniemieckich miast godzili się na rozbiórkę to też o nich dobrze nie świadczy.

  10. Midvith says:

    Jesteś tak obiektywny, że nie zauważyłeś jednej rzeczy – przez wiele lat po wojnie, w Szczecinie, Koszalinie, Wrocławiu i innych miastach “odzyskanych” wciąż panoszyli się Niemcy, a Ruscy wprowadzali godziny policyjne w stylu “wychyl się to kulka w łeb”.
    Jak mieli się nie zgodzić, pytanie główne? Co niby mieli robić?
    Przybyli na nieznane ziemie, gdzie nie znali niczego – wszystko trzeba było budować od zera, codziennie przez wiele miesięcy po wojnie strach było prowadzić nawet zakład szewski, bo pojawiały się niekiedy niemieckie bojówki.

    Co do Nowej Huty – tych danych nie znam, dlatego ich nie opisałem, skupiłem się na Ziemiach Odzyskanych, a do nich Kraków nie należy :)

  11. Warszawiak says:

    Witam. Cóż , ciekawy tekst chociaż fakty dla mnie znane. Jakoś nie słyszałem żeby jacyś moi krajanie temu zaprzeczali.Rzeczywiście wiele rzeczy jest przemilczanych w programie szkolnym ale historia to ogrom informacji i trudno żeby młodzież miała się tylko tego uczyć. Jest to co najważniejsze chociaż to kwestia sporna. Co do “występów” różnych buraków na terenie całej Polski i nie tylko to oczywiście wstyd , widzę to wyrażnie ponieważ sam od 10 lat mieszkam na podhalu i jak ktoś mi w pracy nagle rzuca tekst “bo u nas w Warszawie ” to szlag mnie trafia , szczególnie ,że najbardziej obnoszą się z tym ludzie z pochodzenia a często i urodzenia nie mający nic wspólnego z moim miastem. Nie będe się tu rozpisywał , powiem tylko ,że jak ktoś jest nikim i zadnego powodu do dumy nie ma to przynajmniej tym byciem z Warszawy poprawia swój nędzny statut chociaż to nie ma żadnego znaczenia skąd się jest . Pozdrawiam.

Leave a Reply

gamigogames - Regnum Online ist ein kostenloses 3D Online Rollenspiel (MMORPG) mit Fokus auf Player vs. Player und Realm vs. Realm Gameplay