pages bg right
Posted by Midvith on 10 January, 2009

Dopalacze

Uważasz, że to ciekawy post? Dodaj go na Wykop, jeżeli nie masz konta, możesz je założyć w kilkanaście sekund.

Ostatnio głośno robi się na temat dopalaczy, czyli wszelkiego rodzaju napojów lub pigułek pobudzających, wprowadzających w stan euforii lub zwiększających “codzienną wydajność” organizmu do maksimum. Społeczeństwo podzieliło się wyraźnie na trzy obozy w stosunku do otwieranych w ogromnych ilościach sklepów z takimi używkami. Pierwszy obóz to oczywiście zwolennicy, którzy kolejkami ustawiają się przy takich sklepach, nie widzą nic złego w odurzaniu się środkami dopalającymi. Drugi obóz to ludzie w stylu “mnie to nie dotyczy, niech sobie ćpają”, zaś obóz trzeci to z reguły albo przeciwnicy, albo “mohery” ruszające z pochodniami i widłami na prowadzących takie sklepy. Cóż, jak mówi znane przysłowie i jak sądziło wielu filozofów – nie spróbujesz, nie ocenisz… Tak się stało, że zamówiłem za parędziesiąt złotych jedną paczkę. Kasy mi nie szkoda, moje zarobki pozwalają mi na wiele.

Szczerze mówiąc, by mnie coś mocno ruszyło potrzeba nieziemskiej siły. Jestem totalnym leniem, któremu na dodatek nic nigdy się nie chce. Zakupiłem Groove, sztuk cztery po lekko ponad 50 złotych, drugi środek – Spice – poznałem dzięki kumplowi, który jest nieco “wstawiony” w imprezowaniu. Pewnie wielu uzna to za idiotyzm, jednak ja po prostu wolę spróbować czegoś, co mnie raczej nie zabije – po to by, móc powiedzieć dokładnie, jak to działa, nie zaś opisywać słowami “złe, ale nie próbowałem”.
Cóż… efekt początkowo całkiem interesujący, jednak czym dalej “w las” tym gorzej. Pierwsze piętnaście minut po poczuciu, iż “działa” było ciekawe, rozluźnienie, uśmiech na twarzy, pozytywne nastawienie do wszystkiego, co się rusza. Ogólnie przyjemnie. Już po godzinie przestało działać, poczucie standardowe, po prostu jak przy dobrym humorze. Po dwóch godzinach nic, przestało działać. Trzy godziny od wzięcia dwóch piguł i już leżałem i chrapałem. To przepraszam? Ponad 50 złotych za dwukrotne zakosztowanie “fazki” przez marne pół godziny? Poranek dnia następnego… chciało by się powiedzieć “kurwa, moja głowa”, bowiem ból głowy po poprzednim dniu, lekko “przyfazowanym” męczył mnie cały kolejny dzień. Teraz zastanawiam się, czy w ogóle był sens łykać coś, by mieć fazę przez jeden dzień, a dzień następny po prostu zdychać… Osobiście dopatruję się tutaj pewnego delikatnego uzależnienia u osób, które takie piguły łykają co dzień, by móc przeżyć kolejny dzień…
Kwestia kolejna – cena takich tabletek. Jest to niesamowity biznes, skoro za cztery doprawdy dobre tabletki powodujące kilka różnych stanów emocjonalnych trzeba płacić ponad 60 złotych. Teraz przełóżmy to na miesiąc – jedna impreza to dwie tabletki, by “faza” była większa. Krótko mówiąc ponad 240 złotych miesięcznie dla kogoś, kto imprezuje dwukrotnie w tygodniu. Jak dla mnie debilizmem jest wydawanie ponad 200 złotych na kilkugodzinną “fazę” kilka razy w miesiącu.

Sam nie mam nic przeciwko dopalaczom… i tak nie chodzę na typowe imprezy, na których wszystko kręci się wokół jak największego sprucia się alkoholem lub jak największym naćpaniu normalnymi narkotykami lub jakimiś odpowiednikami. Wolę standardowe “stare” imprezy, w których chodzi o zabawę oraz lekkie szumienie w uszach po powrocie.
Niech sobie to ludzie biorą, jeżeli chcą, jednak irytuje mnie sposób reklamowania dopalaczy. W pierwszej kolejności reklamy mówią “Życie jest za krótkie aby jeść niezdrowe tabletki”. Teraz spójrzmy na to z innej perspektywy – każdy środek odurzający jest niezdrowy, nie ważne czy jest to tzw. twardy narkotyk, czy też delikatny zamiennik z naturalnych składników. Każdy może uzależnić. Nie ważne, czy jest to maryśka, czy jest to jakiś “majeranek” z naturalnych składników – każdy stymuluje ośrodek nerwowy, co nie jest tolerowane w naturalny sposób przez organizm. Więc gdzie tu “zdrowe tabletki”?
Nie ma zdrowych dopalaczy… bo czy młody człowiek, który w wieku przykładowo 10-14 lat pozna smak i działanie dopalaczy nie będzie chciał w przyszłości poznać smaku mocnych narkotyków? Taka jest prawda – to co poznajemy zmysłami w perspektywie kilku lat sprawia nam mniejszą przyjemność i chcemy albo więcej, albo mocniej…

Do tego pojawia się jedno pytanie – po co faszerować się pigułkami, nie ważne czy sztucznymi, czy naturalnymi, tylko po to, by mieć “fazę”? Co z tego, że ma się tą fazę przez pół godziny, dwie, czy sześć, skoro i tak po zaledwie kilku dawkach tygodniowo mózg ma już dość?
Wielu zapaleńców imprez lub takich używek z pewnością powie, że żyje się im wygodniej, przyjemniej i są “większe fazy”. Cóż, moja odpowiedź jest prosta – wyżarło wam mózg. W stu procentach jestem pewien, że większość osób używających tego typu dopalaczy, przekracza dopuszczalną dawkę, by mieć jeszcze większą “fazę”, dodatkowo zalewając to alkoholem po imprezach.
Niestety wielu z młodych ludzi nie ma zielonego pojęcia, że mieszanie leków oraz dopalaczy z alkoholem to igranie ze śmiercią, bowiem alkohol działa jak proch i zapałka, w połączeniu z lekami i dopalaczami, znacząco zwiększając ich moc.

Rzecz również leży w wykorzystaniu takich dopalaczy przez nastolatków lub nawet dzieci. Aktualnie niby stosuje się ograniczenie, od 18 lat wzwyż by kupić takie dopalacze w sklepie internetowym… Szczerze mówiąc, kto to kontroluje? Każdy sobie może kupić, zamawiając przez internet, bez najmniejszych przeszkód. Wiadomo, że środki dopalające również można bez przeszkód dostać na imprezach od “lokalnych dilerów”. Nie zdziwię się, gdy w niedalekiej przyszłości będziemy mieli sytuacje, w których będzie dochodzić do pobić, kradzieży, czy oszustw by tylko mieć pieniądze na dopalacze lub też informacje o tym, że przykładowo na Allegro są sprzedawane podrobione dopalacze, mające mocno negatywny wpływ na zdrowie.

Warto zaznaczyć, że rzecznik prasowy Dopalacze.com, Pan Piotr Domański najprościej w świecie kłamie, dodatkowo w publicznych mediach mówiąc iż:

(…) do zakupu dopalaczy nikt młodzieży nie zachęca (…)

(…) mimo iż są one produktami spożywczymi (…)

(…) w Polsce są to produkty nie do spożycia przez ludzi (…)

(…) są suplementami diety (…)

Ciekawe. A kto sprawia, że wokół takich sklepów pojawiają się kolejki młodych ludzi poniżej 15 lat? Kto promuje sklepy z dopalaczami, jako sklepy z bezpiecznymi środkami do imprezowania? Wiadome jest, że większość imprezowiczów to osoby od 15 do 20 lat. Kto tworzy reklamy nawołujące tekstami takimi jak – “łap póki legalne”, “legalne dopalacze” czy “pięć imprez w weekend? Żaden problem!”. Drugi cytat dotyczy wypowiedzi na temat składu dopalaczy, mamy tutaj drugie kłamstwo – wiele z akcesoriów jest sprzedawanych jako “kolekcjonerskie”, nie zaś do użycia. Jest to oczywiście kruczek prawny. Druga sprawa dotyczy tego, iż nigdy w Polsce np. BZP nie została uznana jako “środek spożywczy”. No i na koniec – od kiedy środek, po którym się trzęsą łapy i ma się uśmiech od ucha do ucha, tylko dlatego, że woda jest mokra, można nazwać suplementem diety?

Osoba, która tworzyła opisy do tego, jak dawkować takie dopalacze sama musiała być “mocno” nafaszerowana takimi tabletkami. Jak wiadomo, z wszelkimi dopalaczami, lekami, stymulantami nie ma żartów – przekroczenie dawki może się odbić na zdrowiu, a dodatkowo zalanie takich stymulantów alkoholem nawet śmiercią. Teraz przytoczę jeden z cytatów z sklepu z dopalaczami:

Speedozaurusowi ważącemu powyżej 60kg podajemy 1 pigułkę, jeżeli waży mniej dajemy połowę tej dawki. Jeżeli nie będzie wystarczająco pobudzony możemy mu podać drugą po 2-3 godzinach od zażycia pierwszej. Nie zaleca się podawać więcej niż 1 pigułkę Speedozaurusom płci żeńskiej. Zaleca się, aby Speedozaurus pił duże ilości wody podczas spożywania pigułek. Nie mieszać z alkoholem i/lub narkotykami. Nie stosować więcej niż 2 pigułki w tygodniu.

Na koniec mogę napisać jedno, do całej tej “afery”… bierzcie ile chcecie, co chcecie i jak chcecie, jednak nie zachęcajcie do tego niepełnoletnich i nie narzucajcie kupowania takich dopalaczy innym, jak to do tej pory robicie.
Widać etyka umiera… Umiera to coś, co nazywa się “etycznym biznesem”, czyli takim w którym liczą się pieniądze, jednak klient nie traci na tym, nic poza ewentualnymi funduszami. W tym wypadku chodzi o wyciągnięcie jak najwięcej kasy, od kogoś, kto teoretycznie może być uzależniony od sprzedającego. Teoretycznie, ponieważ nie są to jakieś mocne narkotyki, po których człowiek jest gotów zabić drugiego, by mieć ich więcej. Chodzi tutaj raczej o środki, bez których człowiek nie może się obejść – o coś, co pozwala mu przyjemniej przeżyć dzień. Same dopalacze zakwalifikowałbym do używek, nie do narkotyków… jednak popieram osoby, dążące do tego, by te środki były nielegalne. Lepiej, by ludzie młodzi za w czasu mieli mniejszy dostęp do środków, bez których w przyszłości nie będą mogli przeżyć tygodnia.

Podoba się?
Czytaj codziennie przez RSS.
Post a Comment



4 Responses to “Dopalacze”

  1. Snoop says:

    Jest takie powiedzonko “nie rob ojca dzieci robic” … osoba ktora nigdy nie zblizyla sie do niebezpiecznej granicy ktorej nie ma bo dawno by ja znalezli amatorzy tych srodkow niepowinna sie wypowiadac na temat co sie dzieje w glowie takiego czlowieka to jak od ksiedza wysluchiwac kazania jak ma wychowywac dzieci … takie artykuly jak ten to porazka. Najlepiej skrytykowac dopalacze ktore w wiekszosci powoduja otepienie a nie zwiekszenia agrsji a propagowac alkochol no bo po alkocholu to ludzie sa zawsze spokojni tak to sarkazm

  2. Midvith says:

    Po co mam zbliżać się do niebezpiecznej granicy, której nie ma? Każda granica jest niebezpieczna na swój sposób.
    Jeżeli nie chcę – nie będę ćpał, po to by sprawdzić, czy rzeczywiście to coś daje. Kilka tych dopalaczy przetestowałem na sobie, niewiele mi to zrobiło.
    Czy napisałem, że alkohol jest lepszy od dopalaczy lub dragów? Nie, jedynie wspomniałem, że alkohol potęguje działanie środków pobudzających. Więc drogi Snoop – czytanie ze zrozumieniem się kłania.

  3. zaIN_ says:

    Szkoda tylko że na alkohol jest przyzwolenie i akceptacja społeczna :/
    Przed świętami spotkałem kogoś z rodziny, zadał mi pytanie ile wódki kupiłem na święta..Powiedziałem że nic bo nie piję.. Wydawał się bardzo zdziwiony tym faktem..Zmienił temat i się rozeszliśmy…
    Kilka dni później pytał bliską mi osobę co się ze mną dzieje że nie chce pić w święta…
    Wiem że wszystko ma swoje wady i zalety, z dwojga złego wybieram spokojne posiedzenia przy dobrym maszku ;]

    A ten cytat idealnie tutaj pasuję ;]

    “…Lepiej żebyś pił niż palił – twierdzi społeczeństwo
    - z tym że ziele to spokój, alkohol to szaleństwo

    Pozdrawiam Wszystkich !;] one love ;P

  4. Midvith says:

    zaIN_, przeważnie ci co piją, uważają że alkohol jest dobry, a ziele jest złe… Natomiast ci, co wielbią ziele, uważają odwrotnie – że to alkohol jest zły…

    A tak naprawdę obie rzeczy są złe. Działania alkoholu tłumaczyć nie trzeba, zaś ziele co prawda wprowadza w stan spokoju i błogości, ale z drugiej strony długi okres bez takiego wyluzowania powoduje agresję ;)

    Tak jest ze wszystkim, co wprowadza człowieka w wyluzowanie. Jeżeli człowiek znajdzie w czymś, co jest pod ręką sposób na totalne odizolowanie się od problemów, to będzie chciał tego więcej, a jeżeli mu się to odbierze to raczej spokojny nie będzie :)

Leave a Reply

gamigogames - Regnum Online ist ein kostenloses 3D Online Rollenspiel (MMORPG) mit Fokus auf Player vs. Player und Realm vs. Realm Gameplay