Do napisania owego postu nie skłoniła mnie jakaś osoba, mój tok myślenia, czy jakiś artykuł znaleziony w internecie… tylko po prostu samo życie napotykane na każdym kroku. Osoby czytające mojego bloga od dłuższego czasu wiedzą już pewnie, że post o tytule “Zagłada wyobraźni” przedstawia głównie obraz ludzi młodych dzisiejszego pokolenia , ich style i wady na tle społeczeństwa.
Ostatnimi czasy napotkałem na dwie dość niepokojące sytuacje, które niestety zdarzają się w naszej rzeczywistości coraz częściej – otóż pierwszą z nich opiszę nieco dokładniej.
Mianowicie kilka dni temu rozmawiałem z długo niewidzianą osobą, z którą chodziłem do tego samego gimnazjum. Okazało się, że jakaś nastolatka (13 lat, na serwisie fotka.pl) wykorzystała zdjęcia wspomnianej wcześniej osoby, do prezentowania “siebie”. Krótko mówiąc zamieściła czyjeś zdjęcia, uważając, że to właśnie ona jest na tym zdjęciu i pod kątem ataków właścicielki “dała by sobie rękę uciąć”, że to ona jest na tym zdjęciu. Zupełnie nie rozumiem, jak można wykorzystywać cudze zdjęcie do takich celów i głośno manifestować, to że jest się na tym zdjęciu – jednocześnie ja mógłbym użyć zdjęcia np. jakiegoś znanego aktora i głośno manifestować, że to ja… Po prostu żenujące. Dodatkowo nie trzeba być głupim by zobaczyć takich sytuacji w internecie znacznie więcej – na YouTube krążą dziesiątki filmików, w których pokazane są zdjęcia niby najładniejszych dziewczyna na serwisach typu fotka.pl, lecz czy aby na pewno większość z nich jest prawdziwa? Co ciekawe owe filmiki podchodzą pod lekką pedofilię – pod każdym zdjęciem jest podany wiek z profilu w serwisie, te najmłodsze pokazywane są najdłużej i dodatkowo “kamera” pokazuje ze zbliżeniem od góry do dołu.
Druga sytuacja jaka mnie ostatnio zaciekawiła to fakt, w którym idealnie widać, jak wygląda dzisiejsza młodzież. Jestem osobom, która nie jest stałym bywalcem klubów, pubów i imprez, co nie znaczy, że raz na jakiś czas takowej nie odwiedzę. Nie kolekcjonuję numerów telefonów do dziewczyn, więc w sumie nie znam ich za dużo. Mimo to, przez okres ostatnich 7 lat napotkałem na około 10 przypadków zajścia młodych dziewczyn w ciążę przed ukończeniem 17 roku życia… z około 30-35 dziewczyn jakie znam/znałem mniej więcej. Trzy z nich zaszły w ciąże w wieku 14 lat.
Zastanawia mnie fakt, czy przypadkiem to już nie jakaś patologia naszych czasów, gdy według nawet przeprowadzanych statystyk, średnio co 6 młoda dziewczyna przed ukończeniem 17 lat albo zaszła w ciążę, albo poroniła. Według przeprowadzonych na początku grudnia zeszłego roku badań wynika, że średnio co 3 osoba przed 15 rokiem życia przynajmniej kilkukrotnie doprowadziła się do stanu upojenia alkoholowego zagrażającego życiu, co 4 osoba zaczęła palić papierosy przed tym wiekiem, zaś co 6 osoba próbowała zażywać narkotyki.
Co ciekawe ludzie przymykają na to oczy, rodzice często nie patrzą na poczynania dzieci lub po prostu nie mają kiedy się tym interesować, ze względu na popęd do pieniędzy i pracy. Lecz co rodzice mogą w takiej sytuacji? Nawet jeżeli zauważają problem, nie za bardzo mają jak z tym walczyć – w końcu dziecko wyjdzie z domu, wróci po kilku dniach… Prawnie rodzic ma obowiązek opieki nad dzieckiem do ukończenia przez nie 18 roku życia. Dlatego sądzę, że nasze prawo jest póki co martwe w stosunku do takich sytuacji, jedynym sposobem na jakieś przeciwstawienie się takim zachowaniem jest naginanie tego prawa. Wielu rodziców tłumaczy się tym, że nie chce wychowywać dzieci w stresie, albo “to po prostu moje dziecko, kocham je”. Lecz czy aby na pewno miłość do dziecka polega na usprawiedliwianiu każdego czynu?
Wystarczy przejrzeć materiały w serwisach informacyjnych na temat dzisiejszej młodzieży – ostatnio pijany 14 latek uciekał przed kilkoma radiowozami samochodem, wóz policyjny został obrzucony cegłami przez trzech trzynastolatków, kilkoro dzieciaków (jak inaczej można nazwać 10, 11 i 14 latka?) okradli kiosk…
Zastanawia mnie to, z czego bierze się ten “jad” w młodych ludziach? Może przez wychowanie i sytuację rodzinną?
Sam znam kilka rodzin, w których istnieje patologia i muszę przyznać, że z żadnej z nich nie pochodzą dzieci, które można by uznać za zdemoralizowane. Prawdą jest, że zdarzają się dzieci zdemoralizowane z takich rodzin, lecz ja sądzę iż to ma swoje inne podłoże. Otóż wolność, wolność jest tego również przyczyną. Dzisiejsza młodzież sądzi, że przed nikim nie odpowiada za swoje czyny, że ich młodość trwać będzie wiecznie. Co gorsza sądzą również, że młodość jest po to by się bawić i szaleć… lecz czy szaleństwa powinny mieć granice? Młodość jest właśnie po to by się bawić i szaleć, lecz trzeba wiedzieć, gdzie leży granica oraz, że młodość kiedyś się skończy i będzie trzeba stanąć przed życiową odpowiedzialnością.
Postępowanie dzisiejszej młodzieży wkrótce rozbije się o syndrom określany przez psychologów jako syndrom Dorosłego Dziecka. Czyli po prostu osoba mająca te 25-35 lat zupełnie nie będzie sobie radzić w życiu dorosłym, każdy, nawet błahy problem będzie wywoływał panikę jak u małego dziecka. Przykład – pierwszy z brzegu uczeń gimnazjum na istniejący spory problem odpowiada “jakoś to będzie” lub podobnie. Według analiz i psychologów podobnie odpowie w wieku 25 lat gdy na przykład straci pracę lub zostanie oskarżony o poważne przestępstwo. Zero wyobraźni i przewidywania swoich poczynań.
Wracając do tematu Dorosłego Dziecka psychologowie również podobnie nazywają dzieci i młodzież, które za wszelką cenę w wieku lat 12-17 chce przypominać ludzi dorosłych. W szczególności tyczy się to dziewcząt, które za wszelką cenę chcą zrobić wrażenie dorosłej na starszych chłopakach – przykładowo odchudzając się do granic możliwości, nosząc skąpe ubrania, pijąc, paląc, a niekiedy zachęcają swoim agresywnym zachowaniem. Młodzi chłopcy również nie są tutaj bez winy – również zachowują się agresywnie i bez żadnych ograniczeń, często wykorzystują zachowanie dziewczyn do swoich celów. Mimo to obie grupy łączy jedno – chęć rozgłosu, pokazania się innym, czy to się im podoba, czy nie. Przykładem mogą być zwykłe rozmowy młodych ludzi – zamiast mówić, wręcz krzyczą do siebie mimo to, że doskonale się słyszą i rozumieją. Chęć pokazania swojej obecności widać również w zwykłym domowym życiu – gdy jedna młoda osoba terroryzuje cały budynek mieszkalny (np. dom kilkurodzinny) głośną muzyką, której nikt inny w budynku nie słucha. Groźby pod kątem policji po 23 w nocy kończą się po prostu “to wolny kraj, to mój dom i tak dalej”… Co ciekawe gdy młodemu człowiekowi tego typu zwróci się jakąś uwagę lub przedstawi argumenty na jego złe działanie, on jedyne co zrobi to na przykład spojrzy sarkastycznym wzrokiem, “bąknie” parę słów w stylu “jasne, jasne, ty zawsze masz rację” i tyle. Uważają, że już są dorośli i mogą decydować o wszystkim… A gdyby tak takiej osobie odciąć wszystko – dostęp do kieszonkowego, dostęp do jedzenia, dostęp do mediów i mieszkania. Gdyby tak w ciągu tygodnia powiedzieć takiemu zdemoralizowanemu nastolatkowi, że nie ma nic – musi radzić sobie w życiu sam, ciekawe co by zrobił…
Często problemem, który jest tuszowany lub po prostu niedostrzegany jest problem nastoletnich rodziców. Sam byłem świadkiem kilku takich przypadków. Gdy młoda dziewczyna “wpadnie” przeważnie rodzice obu stron się solidaryzują, młodzi rodzice otaczają wielką miłością dziecko i głośno manifestują jego dobre wychowanie w przyszłości. Tak jest przez pierwsze 3-4 lata, potem zaczyna się koszmar. Dwie z owych dziewczyn, które znałem porzuciły swe dzieci – jedna zostawiła dziecko rodzicom i wyjechała, druga zaś zostawiła swoje dziecko przed domem zupełnie nieznanej rodziny. Wszystko głównie przez to, że dziecko się po prostu “nudzi” albo wymaga dużych nakładów finansowych w wieku 4-5 lat. Bardzo mało jest młodych par z dzieckiem, które tak naprawdę potrafią zaopiekować się dzieckiem, osobiście znam tylko jedną taką parę, która dziś ma po 23 lata i świetnie zajmują się swoją 6 letnią córką…
Wystarczy będąc jeszcze w wieku nastoletnim postawić sobie jedną zasadę – “jeszcze zdążę dorosnąć” i postawić sobie za cel najpierw analizowanie ewentualnych skutków, a nie ślepe myślenie “co będzie to będzie” lub “jakoś to będzie”.
Dużym problemem dzisiejszych czasów jest również przemoc, znana bardziej jako cyberprzemoc. Czyli po prostu upokarzanie, poniżanie i “niszczenie” drugiej osoby za pomocą np. telefonów komórkowych, internetu czy stron gdzie można udostępniać za darmo zdjęcia i filmy. Według badań średnio co drugi polski nastolatek lub nastolatka padła ofiarą cyberprzemocy, czyli przykładowo poniżającego nagrania. Głównie nieświadomi skutków jakie może takie poniżenie wyrządzić… Ostatnimi czasy często pokazywane są informacje o zatrzymaniach autorów takich “żartów”, lecz wiadome jest, że takich “dowcipów”, które nie zostały ujawnione publicznie jest znacznie więcej.
Pewnie wielu sobie teraz zadaje pytanie – czy autor tego tekstu nigdy nie był nastolatkiem? Otóż był… i po części jeszcze jest. Wielu tłumaczy owe zachowania buntem młodości. Prawda – jest to bunt młodości, lecz owym buntem nie można nazwać umyślne stosunki z każdym lepszym napotkanym chłopakiem, patrzenie jak na obiekt seksualny na każdą lepszą dziewczynę. Buntem raczej nie jest myślenie, że jakiekolwiek zakazy czy policja to zło. Bunt młodości powinien mieć swoje granice i konkretną definicję, bo raczej ciężko tłumaczyć się buntem młodości gdy ma się już synka lub córeczkę…
No cóż, mógłbym powiedzieć że taki jest świat ale trza się trochę rozpisać. Ogólnie myślę tak jak ty, sam często się zastanawiam co będzie z takimi ludźmi którzy dziś nie widzą świata poza alkoholem i dobrą zabawą. Żyjemy w czasach w których nie dostaniesz NIC bez szkoły. Może jeszcze pięć-siedem lat temu dało się w łapę i miało się małe co nie co ale dziś to już się zmieniło. Ludzie bez szkoły średniej i matury daleko dziś nie zajdą, a to właśnie “zbuntowane dzieciaki” leją na wszystko co nie jest związane z bibą. Znam ludzi w moim wieku, którzy w ogóle nie przychodzą do szkoły bo uważają że chlanie i palenie w parku jest o stokroć cool niż buda nie myśląc o tym co będzie później. A co się stanie gdy pomrą rodzicie? Gdy straci się dom? Gdzie pójdzie taki człowiek? Może wynajmie mieszkanie i pójdzie do pracy? Chwila! Przecie pan szkoły niema! Pan nawet po zawodówce nie jest! I tu są dwa wyjścia. Albo zostanie złodziejem czy innym bandziorem lub wyląduje na ulicy jako przysłowiowy żul. Nie wiem czemu tak robią, mój mózg tego nie pojmuje. Mam znajomego z gimnazjum, który leje na naukę choć jakimś cudem udaje mu się zdawać. Gdy się pytam jak będzie wyglądało jego życie odpowiada “brat mi prace w Anglii załatwi”. Wszystko pięknie i ładnie tylko że chłopak nie zna ani języka i jest strasznie nieporadny. On “zginie” w tej Anglii. Takich osób jest pełno, w mojej klasie są dwie osoby które chodziły do AA i nadal piją. Sześć osób ma gdzieś budę i nie chodzi. A takich osób są setki. Wiem jednak to że kiedyś dla nich skończy się młodość o której mówisz a wtedy będzie koniec. Będą mogli liczyć tylko na przyjaciół ale kim jest ten przyjaciel jak nie takim samym człowiekiem jak on…
[...] Polecam także lekturę tego wpisu: http://blogmida.pl/2008/03/04/zaglada-wyobrazni-cz-2/ — Share and [...]