To chyba jedyne dobrze pasujące określenie.
To, że młode, można by powiedzieć jeszcze dziewczyny (nie kobiety) rodzą dzieci w wieku 16-17 lat z biegiem czasu nie staje się jakimś wielkim skandalem, tylko raczej średnim procentem w porównaniu do ogólnego wieku matek. W wielu kulturach ślub w wieku 13-15 lat jest normalny, lecz czas na dzieci w takich właśnie kulturach ma miejsce dopiero w okolicach 19 roku życia. Tymczasem pewna młoda dziewczynka (tak, raczej takie określenie bardziej pasuje aniżeli dziewczyna) mająca 16 lat urodziła trojaczki…
Niby to, że zaszła w ciąże w wieku 15 lat nie jest takie straszne… gdyby nie fakt, że wcześniej urodziła już trojaczki, a cała 6 to jeszcze nie wszystkie dzieci jakie urodziła. Otóż mieszkanka Argentyny, o której piszę mając zaledwie 13 lat urodziła synka, następnie kończąc 15 urodziła trojaczki… teraz mając 16 lat urodziła kolejne. Łącznie 7.
O dziwo dziewczyna nie kryje się z faktem, iż urodziła przed 17 rokiem życia, aż siedmioro dzieci. Sprawa ta jest dość głośna w kraju, z którego pochodzi. Co ciekawe rząd zainteresował się losem dziewczyny i bezzwrotnie wybudował jej i dzieciom (wówczas czwórce) dom. Dziewczyna zaklinała się na potęgę, że była głupia i nigdy więcej nie dopuści do takiej sytuacji… A tu proszę, dostała dom i zrobiła sobie jeszcze trójkę. Teraz znów mówi w stronę ludzi i rządu “Znowu potrzebujemy pomocy”…
Heh, paranoja normalnie. Rozumiem średniowiecze, gdzie matki były takie młode, tylko, średnia długość życia była o wiele krótsza.
No i państwo powinno powiedzieć “Przykro nam, mamy Cię w dupie, utrzymuj się sama”. A wtedy ona i zgraja jej bachorów pomarła by z głodu i byłby spokój.